Misja: odczarować coaching
„O matko, teraz to straciłem do Ciebie cały szacunek” – usłyszałam kiedyś od kolegi, pół żartem, pół serio, gdy dowiedział się, że jestem coachem.
Nie obraziłam się 😉
Ale ta jego żywa reakcja, kolejny raz uświadomiła mi, jak bardzo niejasny jest coaching jako sposób pracy z drugim człowiekiem i jak mocno to, co krąży w zbiorowej wyobraźni, odbiega od rzeczywistości. Wywracanie oczami, pobłażliwe uśmieszki, a czasem wręcz niechęć – to reakcje, z którymi spotykam się częściej, niż mogłoby się wydawać.
Też tam byłam
Sama bardzo długo żyłam w przekonaniu, że coaching to tylko festiwal „bycia zwycięzcą”. Myślałam, że to owo słynne „możesz wszystko” i narracja w stylu: „Jesteś w dołku? Ja też kiedyś byłam, a teraz mam wszystko, więc chodź, pokażę Ci, jak żyć” i buntowałam się na samą myśl o takim podejściu.
Sądziłam, że to świat uproszczeń i toksycznej pozytywności, w którym na każde pytanie jest jedna, szybka odpowiedź, a fakt, że ja jej nie mam, czy nie umiem użyć, robi ze mnie mniejszą niż jestem.
Dojrzałam jednak do tego, żeby to sprawdzić. Bez przekonania, bez wielkich oczekiwań. I okazało się, że fajnie jest nie mieć racji 😉
Najpierw obalmy kilka mitów
Zanim powiem, czym coaching jest, chcę zatrzymać się na chwilę przy tym, czym na pewno nie jest.

To czym ten coaching w takim razie jest?
Najprościej mówiąc – rozmową, która zmienia perspektywę.
Wyobraź sobie, że od lat chodzisz po tym samym pokoju. Znasz każdy jego kąt. Aż nagle ktoś zapala światło z innej strony i okazuje się, że są tam drzwi, których wcześniej w ogóle nie zauważałeś. Coaching to właśnie to światło.
W praktyce oznacza to, że:
Masz szansę usłyszeć swój własny głos
W codziennym biegu rzadko dajemy sobie czas na refleksję, a jeśli już to z poczuciem winy, że „marnuję czas”. Na sesji dostajesz komplet: pełną uwagę drugiego człowieka i pozwolenie, by być sobą – bez masek i ról.
Rozdzielasz to, co Twoje, od tego, co narzucone
Masz możliwość przyjrzeć się sobie. Sprawdzasz wartości, potrzeby i lęki, oddzielając je od tego, co przypisali Ci inni. Wyłączasz autopilota i zaczynasz wybierać.
Rozstajesz się z tym, co Ci nie służy
Niektóre przekonania, myśli, reakcje, relacje, są jak stary płaszcz – kiedyś potrzebne, dziś jakieś takie podarte. Coaching pomaga je zauważyć i zdecydować: czy na pewno chcesz je dalej nosić? Jednocześnie wzmacnia to, co w Tobie działa.
Z życia wzięte
Uwielbiam ten moment w procesie, kiedy mija kilka spotkań, wiele pytań- często trudnych i wiele minut ciszy, która mówi więcej niż słowa, aż „nagle” zapala się światełko. Coaching to właśnie to światło.
Z początkowego „nie wiem” po którym była kropka wyłania się kształt. Kropka zamienia się w przecinek, a za nim pojawiają się odpowiedzi. Twoje. I nawet jeśli są niewygodne- fakt, że są Twoje buduje wewnętrzną zgodę i wyznacza kierunek .
I o tym właśnie jest coaching- pozwala dotrzeć do sedna.
Dla kogo jest coaching?
Nie musisz pracować w korporacji czy być managerem. Nie musisz być „w kryzysie” albo mieć „problemów” (choć kto ich dziś nie ma 😉).Coaching to właśnie to światło.
Prawda jest taka: coaching jest dla każdego, kto chce świadomie kształtować swoje życie.
Może jesteś w miejscu, gdzie wszystko wygląda dobrze na papierze, ale czujesz, że coś nie gra. Może podejmujesz dużą decyzję i chcesz przemyśleć ją na spokojnie. Może po prostu czujesz blokadę i potrzebujesz impulsu.
Coaching nie wymaga, żebyś miał „wystarczająco duży problem”. Wymaga tylko jednego: gotowości, żeby się zatrzymać, odwagi do odpowiadania sobie na trudne pytania i pokory w szukaniu na nie własnych, szczerych odpowiedzi.
No to teorię już znasz, resztę można odkryć tylko w praktyce 😉 Ale jeśli dalej czujesz, że to nie Twoja bajka – w porządku, przynajmniej wiesz, z czym nie chcesz mieć do czynienia.
Komentarze
Jedna odpowiedź do „Odczarować Coaching”
-
Hi, this is a comment.
To get started with moderating, editing, and deleting comments, please visit the Comments screen in the dashboard.
Commenter avatars come from Gravatar.
Podobne artykuły
Co się dzieje, gdy nic się nie dzieje?
Siedzisz na sesji. Padło pytanie. I teraz… cisza. Pięć sekund. Dziesięć. Piętnaście. Zaczyna być niezręcznie. Myślisz: „Kurczę, muszę coś powiedzieć. Cokolwiek. Płacę za tę godzinę, a tu siedzę i milczę głupio”.
Dlaczego nie powiem ci, co zrobić? (choć mogłabym)
Nie zliczę ile razy na sesji czułam płynące w moją stronę oczekiwanie i nadzieję „może mi powie co najlepiej zrobić, może da mi choć małą podpowiedź”, ile razy słyszałam…
Odczarować Coaching
„O matko, teraz to straciłem do Ciebie cały szacunek” – usłyszałam kiedyś od kolegi, pół żartem, pół serio, gdy dowiedział się, że jestem coachem.

Dodaj komentarz